Posty

Obraz
Efekt niedzieli. Dlaczego czasem warto ubrać się „dla siebie”? Dziś wpadła do mnie sąsiadka. Spojrzała na mnie, uśmiechnęła się szeroko i powiedziała: – Iza, jak ty pięknie wyglądasz! A ja, nie zastanawiając się zbyt długo, odpowiedziałam jej najprostszą prawdą: – No, niedziela jest! Ta krótka rozmowa przy drzwiach skłoniła mnie do refleksji. Dlaczego potrzebujemy specjalnego dnia w kalendarzu, żeby sięgnąć po coś, w czym czujemy się dobrze i wyglądamy olśniewająco? Magia niedzielnego ubrania Kiedyś wszystko było prostsze. Niedziela to był czas na odświętny strój, wizytę w kościele, rodzinny obiad i spacer. Dziś, w erze dresów i pracy zdalnej, granice między dniami tygodnia zatarły się. Nasza codzienność stała się wygodna, ale też trochę szara. I nagle nadchodzi ona. Niedziela. Dzień, w którym zwalniamy tempo. Kiedy zrzucamy nasze „robocze” ubrania lub rozciągnięte domowe bawełny i zakładamy coś ładniejszego, dzieje się magia. Nie robimy tego dla szefa, klientów ani na wielkie wyjście...
 Od jakiegoś czasu z zapartym tchem słucham live’ów niesamowitej Gosi z kanału Autyzmmowa . W jednym z odcinków poruszyła temat, który trafił mnie prosto w serce: traktowanie osób z autyzmem jak dzieci i patrzenie na nie z góry. Jako osoba z niepełnosprawnością, doskonale rozumiem to uczucie. Słuchając jej, w duchu krzyczałam: „Tak! Dokładnie tak jest!”. Ludzie często myślą, że skoro nasze ciała lub umysły funkcjonują inaczej, to można do nas mówić w przesłodzonym tonie, ignorować nasze zdanie albo rozmawiać z innymi, zamiast spojrzeć nam w oczy. To naprawdę boli. I wiecie co? Nie potrafię zrozumieć, jak można nas traktować gorzej lub inaczej. Niepełnosprawność czy neuroróżnorodność nie odbiera nam dorosłości, rozumu ani godności. Jesteśmy ludźmi, dokładnie takimi samymi jak Wy. Szacunek i równe traktowanie to nie jest żadna łaska – to fundament. Dziękuję Ci, Gosiu, za to, co robisz, bo dajesz głos nam wszystkim. 
Obraz
 Uzdrowisko Cieplice. Miejsce, gdzie od wieków ludzie szukają zdrowia i spokoju                     Są miejsca, które leczą nie tylko ciało. Cieplice należą właśnie do nich. Gdy spacerujesz po Parku Zdrojowym, słyszysz szum fontann, czujesz zapach starych drzew i widzisz góry na horyzoncie. Trudno uwierzyć, że ludzie przyjeżdżają tutaj po zdrowie od ponad 700 lat. To najstarsze uzdrowisko w Polsce, a leczenie wodami termalnymi trwa tu nieprzerwanie od 1281 roku.  Skąd wzięły się Cieplice? Historia zaczyna się od legendy . Mówi ona o rannym jeleniu, który wszedł do gorącego źródła i odzyskał siły. Widząc to, książę Bolesław Wysoki miał polecić zbudowanie w tym miejscu myśliwskiego dworu. Prawdy historycznej nikt już nie sprawdzi, ale jedno jest pewne – gorące źródła znano tutaj już w XIII wieku.  Pierwszy dokument wspominający o cieplickich wodach pochodzi z 1281 roku. Wtedy książę Bernard Lwówecki przekazał źródła zakonow...